Jak pracować z dziecięcą kreatywnością? 0
Jak pracować z dziecięcą kreatywnością?

Popularne twierdzenie, że rodzący się człowiek jest "czystą kartą" (Tabula rasa) najpełniej rozumieją rodzice małych dzieci. W tych niewielkich istotach, jak w zwierciadle, odbijają się nawyki oraz zachowania nas - dorosłych. Uświadomienie sobie tego faktu z jednej strony napawa lękiem czy podoła się olbrzymiemu obowiązku ukształtowania nowo narodzonej istoty, z drugiej otwiera magiczne drzwi do nauczenia dziecka jak wykorzystać jego naturalną pomysłowość.

 

DO CZEGO JEST NAM POTRZEBNA KREATYWNOŚĆ?

Tworzenie warunków do rozwoju inwencji u dziecka jest bardzo ważne już od najmłodszych lat. Uczy nieszablonowego myślenia, dodaje pewności siebie, otwiera umył na innowacje, buduje więzi społeczne. Dla mnie osobiście równie ważny jest fakt, że kreatywność wiąże się ze szczególną wrażliwością na piękno, emocje oraz pobudza wyobraźnię. Bez kreatywności świat nie kontestowałby status quo a ludzkość nie osiągnęłaby takiego poziomu rozwoju, jaki mamy obecnie. To, co obserwuje się nader często wśród współczesnych dzieci, to zanik więzi społecznych, spowodowany nadmiernym korzystaniem z cyfrowego świata, który odziera małego człowieka z samodzielnego i bajkowego myślenia, które powinno być jego naturalnym środowiskiem. Czasem mam wrażenie, że dzieci są pozbawione niewinności i dziecięcej naiwności.

 

 

MOJE METODY NA PIELĘGNOWANIE DZIECIĘCEJ KREATYWNOŚCI

Moja starsza córka ma 4 lata i szczególnie w jej przypadku zauważam wiele bardzo pozytywnych zachowań, które są efektem czteroletniej pracy mojego męża, dziadków oraz mnie. O efektach pielęgnowania kreatywności napiszę na końcu, teraz chciałabym się podzielić naszymi metodami na wzrastanie w pomysłowości. 
1. Zuzia nie ogląda bajek i w minimalnym stopniu korzysta z telefonu - kiedy rozmawiamy ze znajomymi i w pewnym momencie pada z naszej strony stwierdzenie, że Zuzia nie ogląda bajek w telefonie, zazwyczaj słyszymy: "Też tego nie chcieliśmy, ale tak wyszło...". Takie rozwiązanie było dla mnie i męża naturalne i od chwili w której urodziła się córka byliśmy zgodni, że chcemy odsunąć moment korzystania przez dziecko z telefonu najbardziej jak się da. Wypełnienie czasu, który mogłaby przejąć komórka, stanowimy my. Jest to rodzaj poświęcenia, ponieważ czasem człowiek nie ma ani siły ani pomysłów na zabawę. Jednak ograniczając dostęp do telefonu mam wpływ na rozwój emocjonalny oraz intelektualny Zuzi. W Internecie jest zatrzęsienie artykułów opisujących z naukowego punktu widzenia wpływ nowych technologii na dziecko (na przykład świetny artykuł tutaj). Staramy się zachować zdrowe proporcje: przeglądamy wspólnie zdjęcia rodzinne na smartfonie lub oglądamy filmiki ze spacerów. Łączymy się na videorozmowy z dziadkami. Zuzia przede wszystkim słucha bajek oraz dziecięcych piosenek z YouTuba.
2. pozwalam wyjeżdżać poza linie - znacie to: "Tylko nie wyjeżdżaj za linie! Koloruj ładnie!" Czy zastanawialiście się dlaczego właściwie należy kolorować zgodnie z obwodem rysunku? Dla mnie proces wypełniania rysunku kolorem jest najlepszą metaforą wewnętrznej kreatywności i poczucia wolności. Zmuszanie do malowania po linii to morderstwo dla samodzielnego myślenia. Budujemy w dziecku postawę wpasowywania się w schemat bez zadawania dodatkowych pytań. A przecież dziecko nie będzie do 18. bazgrało po kartce. Kiedy uzna, że chce kolorować zgodnie z wyznaczoną linią, zrobi to. Pozwólmy mu jednak na intuicyjność.
3. pielęgnuję wiarę w magię - podczas wspólnej zabawy, na spacerze, przed spaniem: zawsze jest dobry moment na wprowadzenie w życie dziecka magicznych elementów, które rozpalą jego wyobraźnię. Podczas codziennych czynności rozmawiamy o niewidzialnych postaciach i udajemy, że np. widzimy latające motylki. Często z dziećmi pokazujemy na migi, co robimy. Opowiadam Zuzi o abstrakcyjnych pojęciach, takich jak anioły, dusza. Dziadek od czasu do czasu potrafi coś "wyczarować" dla dzieci. Obserwowanie z pozycji rodzica dziecięcej szczerej wiary w magię to jedno z najpiękniejszych uczuć.
4. bawimy się we wspólne opowiadanie bajki - to coś, co bardzo lubimy robić z Zuzią w czasie, kiedy jej młodszy brat drzemie. Zasady są proste: rozpoczynam opowiadanie bajki od pierwszego zdania. Następnie dziecko dodaje jedno zdanie od siebie, które stanowi kontynuację historii. Potem znowu moja kolej. Bajkę kończymy po wyczerpaniu pomysłów, które jednak starczają na bardzo długie rozgrywki. Dzięki temu powstają fantastyczne historie, pełne zwrotów akcji.
5. towarzyszę w zabawie - kiedy Zuzia była malutka aż do ok. 3,5 lat bardzo intensywnie animowałam ją podczas zabawy, zarówno na podwórku jak i w domu. W pewnym momencie coraz częściej słyszałam: "To co teraz będziemy robić, mamusiu?". Był to dla mnie jasny sygnał, że moja obecność jest zbyt nachalna, przez co Zuzia nie ma przestrzeni na własną inicjatywę. Od ok pół roku stanowię dla niej towarzystwo a często daję zupełną swobodę w wymyślaniu zabawy. Codziennie nie mogę wyjść z podziwu nad pomysłowością tego małego dziecka w wymyślaniu nowych aktywności. Sprawdza się idealnie stwierdzenie, że dziecku wystarczy patyk, a genialna zabawa jest gwarantowana na cały dzień. 
6. czytamy mnóstwo książek - jest to dla mnie kluczowa czynność, która wpływa na rozwój kreatywności u dzieci. Nic jej tak nie rozbudza, niż wyobrażanie sobie postaci z bajek, świata jaki ich otacza, typowanie zakończeń historii lub tworzenie własnych. Dzieci mają naturalną potrzebę czytania a my, dorośli, możemy ją albo zabić albo podtrzymać. Już najmniejsze bąble wyciągają rączki do kolorowych stron a my możemy opowiadać, opowiadać, opowiadać, aby w wieku kilku lat dziecko samo przychodziło z książką i prośbą o czytanie. 

 


JAKIE WIDAĆ REZULTATY?

Czasami z pozoru błahe działania przynoszą wymierne efekty. W wieku 4 lat o mojej córce mogę powiedzieć, że:
1.  aktywnie słucha - poprzez fakt, że czytamy dużo bajek oraz puszczamy różnego rodzaju słuchowiska (ale bez ich oglądania), córka potrafi aktywnie i ze zrozumieniem skupić się na usłyszanym tekście a następnie o nim opowiedzieć.
2. swobodnie nawiązuje relacje z rówieśnikami - na placu zabaw jest pierwszą (no dobra, z moją małą pomocą), która proponuje wspólną zabawę, ale również pytania inne dzieci czy wszystko w porządku, kiedy któreś się uderzy. Możecie wierzyć albo nie, ale większość dzieci nie potrafi nawiązać normalnego kontaktu werbalnego (i to nie dlatego, że nie potrafią mówić).
3. ma niewyczerpane zasoby pomysłów na zabawę - nie potrzebuje dodatkowej stymulacji w postaci zabawek, aby otworzyć worek pomysłów. Kiedy potrzebuje, prosi o pomoc. Czasami woli, żeby dorosły przejął inicjatywę. I nam obojgu jest z tą sytuacją bardzo dobrze.
4.  ma piękną wyobraźnię i wrażliwość - widzi niewidoczne, myśli abstrakcyjne, wierzy w fantastyczne opowieści oraz Świętego Mikołaja. Jest empatyczna i wrażliwa. Ufam, że te wszystkie cechy wykształciły się dzięki czytaniu bajek.

Janusz Korczak, wybitny polski pedagog i wychowawca stworzył listę 20 przykazań dla rodziców, z czego jedno z nich brzmi: 
"Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy". 
W myśl tej maksymy, dajmy dzieciom możliwość nieskrępowanego eksplorowania swoich granic, zapuszczania się w równiny wyobraźni i bajkowego myślenia. Owoce z tego drzewa będą soczyste. 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl